Nie głosuj na spis treści!

Dziś jeden z bardziej emocjonujących momentów kampanii wyborczej – losowanie numerów list. W wyborach sejmowych znów będziemy głosować z pomocą książeczki, która tak wiele złego zrobiła w wyborach samorządowych. Problemy pogłębi tym razem spis treści – zmiana wprowadzona przez sejm w odpowiedzi na tamten kryzys.

Po raz kolejny dała o sobie znać zasada, że na społeczne bolączki można aplikować lekarstwa nawet bez postawienia diagnozy. Coś nie tak z brzuchem? Nie trzeba sprawdzać, czy to biegunka czy zatwardzenie… Nie wiem, na jakiej podstawie ktoś wymyślił, że głosujący oddają nieważne głosy, bo nie mogą w książeczce znaleźć wymarzonej listy. Być może sam miał taki problem. W każdym razie sejm przyjął, że to właśnie przesądziło o gwałtownym wzroście liczby głosów nieważnych. Postanowił temu zapobiec jak potrafił najlepiej, to zaś nie jest szczególną rekomendacją. Stąd właśnie w najbliższych wyborach, po odwróceniu tytułowej strony, oczom wyborcy ukaże się lista partii startujących w wyborach. Wczoraj znajomy uświadomił mnie, że rodzi to poważne niebezpieczeństwo. Niejeden z głosujących postawi zapewne krzyżyk na tej właśnie liście. Można powiedzieć – tym samym odsiejemy najmniej rozgarniętych. Nie jestem jednak przekonany, czy demokracja powinna stawiać takie bariery tym, którzy już chcieli się pofatygować do lokali wyborczych.

Jednak nawet bez tego dodatkowego utrudnienia, można się spodziewać wzrostu liczby głosów nieważnych. Próbowałem to oszacować sprawdzając o ile wzrósł ich procent po wprowadzeniu książeczki w trzech rodzajach wyborów – europejskich, sejmikowych i powiatowych (wliczając w to miasta-powiaty). Na podstawie tamtych wzrostów można wyliczyć spodziewany efekt w 2015. Wygląda to tak:

niewazne2015Te wyliczenia oparte są na założeniu, że wzrost będzie proporcjonalny do wcześniejszej liczby takich głosów w wyborach danego typu. Akurat sejmiki są najmniej niepokojącym punktem odniesienia. W wyborach PE i rad powiatów wzrost liczby głosów nieważnych był większy, tylko nikt na to nie zwrócił uwagi. Średnia ze wszystkich trzech przypadków dokładnie odpowiada wzrostowi w wyborach europejskich, stąd już tu jej nie pokazywałem jako oddzielnego słupka.

Ponad 3% dodatkowych głosów mogłoby przesądzić o tym, kto będzie rządził krajem. Dlatego też mam nadzieję, że tytułowe hasło zostanie przejęte przez wszystkie partie, które będą o problemie przypominać swoim wyborcom. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w lokalach wyborczych robili to członkowie komisji. Sam natomiast już się szykuję na ciekawe badania – kontynuację prowadzonych właśnie badań nad głosami nieważnymi w wyborach sejmikowych. Klasyfikację takich głosów trzeba będzie poszerzyć o nową kategorię. Dzięki temu będzie można się dowiedzieć, jaki też będzie rozkład poparcia wśród tych, którzy na spis treści jednak zagłosują.

PS. Problemu by nie było, gdyby zmienić ordynację na spersonalizowaną proporcjonalną,

Jedna myśl nt. „Nie głosuj na spis treści!

  1. Miles High

    Proponuję, aby wolne miejsce na książkach do głosowania [sic] odsprzedać jako przestrzeń reklamowa. Nikt na to jeszcze nie wpadł?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *