Wuhańska katastrofa, wyborcza ruletka

To, że PiS przeprosił się z głosowaniem korespondencyjnym, które upchał do pakietu antykryzysowego, okazało się mało znaczącą zmianą w ich myśleniu. Dzisiejsze przecieki z partii rządzącej zwiastują chęć dokonania kopernikańskiego przewrotu w organizacji polskich wyborów. Przewrotu zapoczątkowanego w Bawarii, radzącej sobie z problemem niedokończonych wyborów lokalnych. Chodzi o bezkontaktowe rozesłanie wszystkim obywatelom pakietów wyborczych a potem możliwość ich – także bezkontaktowego – odesłania administracji wyborczej. To rozwiązanie anulujące trochę roztrząsanych ostatnio problemów, lecz dodające nowe. Naprawdę ciężkiej wagi.

Znika problem udostępniania szkół i przepustowości urzędów pocztowych, awizowania i odbierania listów poleconych. Lecz problemy logistyczne się mnożą. Urząd miasta Krakowa będzie musiał rozesłać 600 tys. pakietów. Nie wydaje się, by mając na przygotowanie dwa tygodnie, dało się to zautomatyzować. Będzie potrzebna do tego rzesza ludzi. Potem jakieś 450 tys. pakietów trzeba będzie otworzyć i policzyć. W ostatnich wyborach głosy w Krakowie liczyło 4000 osób. Czy do otwierania pakietów i sprawdzania ich zawartości potrzeba będzie więcej osób, czy mniej? Nie sądzę, by ktoś znał odpowiedź. Można dopytać w Bawarii. Tak czy owak, potrzebne będą na pewno zgromadzenia łamiące wszystkie obowiązujące obostrzenia. Mogące przyczynić się do rozprzestrzenienia koronawirusa i podatne na sparaliżowanie, jeśli do zakażenia ich członków dojdzie wcześniej.

Najważniejsza jednak jest inna innowacja – te 150 tys. pakietów, które zostaną gdzieś w narodzie, bo zostaną wysłane do tych, którzy zwykle w wyborach nie głosują. Może jakaś część z nich się skusi i skorzysta z nowej możliwości. Może jednak jakaś część skusi się na coś zupełnie innego. Ciekawe, po ile będzie chodzić taki pakiet na Allegro… Czy będzie przestępstwem obejście sąsiadów i zadeklarowanie pomocy w oddaniu głosu? Czy dopuszczalne będzie podrzucenie koperty do skrzynki, czy może także wyręczenie w postawieniu krzyżyka na karcie? Czy można komuś oddać swój pakiet wraz z podpisanym oświadczeniem, że się głos oddało osobiście? Czy ktoś będzie ścigał takie procedery? Czy sądy będą rozpatrywać protesty wyborcze, poparte nagraniami z kupowania głosów? W 2011 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy nakazał powtórzenie wyborów prezydenta Wałbrzycha po ujawnieniu takiej afery. Czy to się teraz może powtórzyć?

Żeby nie być gołosłownym, jedno zobrazowanie problemów, które już pojawiły się w poprzedniej notce. Wykres pokazuje losy pakietów, które zostały wysłane zainteresowanym wyborcom w 2015 roku, gdy każdy mógł, lecz nie musiał, skorzystać z takiej opcji. Zsumowano wszystkie przypadki uznania nadesłanego głosu za niekompletny (czyli niekwalifikujący się do wrzucenia do urny) w jedną kategorię. Głosy, które trafiły do urny podzielono na ważne i nieważne w takiej proporcji, w jakiej dzielił się ogół oddanych głosów. To tylko po to, żeby zobaczyć ogół zmarnowanych pakietów na tle „tradycyjnych” nieważnych głosów.

Udział pakietów, które poszły „na rozkurz”, wielokrotnie przewyższa spodziewaną różnicę pomiędzy kandydatami w ewentualnej drugiej turze. Ciekawe czyi wyborcy będą unieważniać swoje głosy częściej, mając kłopoty z ogarnięciem całej procedury…

W obliczu wuhańskiej katastrofy, obóz rządzący chciałby nam zafundować zabawę w wyborczą ruletkę. Jest bardzo prawdopodobne, że wszystko się posypie od strony logistycznej, nawet po zastosowaniu zupełnie nieortodoksyjnych rozwiązań. Gdyby nawet to jakimś cudem udało się ogarnąć, jest też szansa, że kolosalne zaufanie społeczne, które jest potrzebne do takiego bezkontaktowego głosowania, zostanie przez nadgorliwców nadużyte. Nieomal pewne jest, że przegrana strona, ktokolwiek by nią nie był, będzie miała poczucie kolosalnej krzywdy i będzie obwiniać za porażkę nie swoje słabości, lecz słabości takiej procedury. W tym bębenku jest za dużo kul, by nawet największy hazardzista uznał tę grę za wartą świeczki.

PS. Sprawdziłem sobie jeszcze, że w drugiej turze wyborów prezydenckich 2015, głosowanie korespondencyjne było ponad dwukrotnie popularniejsze w tej części kraju, gdzie wygrywał Komorowski. Z której strony tego nie oglądać, to się całe pruje. Możliwe jednak, że pomysł z powszechnym głosowaniem korespondencyjnym jest potrzebny tylko po to, żeby najwierniejsi i najbardziej zawzięci dziennikarze obozu rządowego mogli jakoś przejść do porządku dziennego nad odwołaniem wyborów – „prezes miał genialny plan, tylko ta podła, kłótliwa opozycja zablokowała to, na co z utęsknieniem czekały miliony Polaków – nie było więc wyjścia, jak wprowadzić stan nadzwyczajny, żeby jakoś ukrócić jej niecne knowania „.

2 komentarze do “Wuhańska katastrofa, wyborcza ruletka

  1. Czesio

    Jeżeli dostanę pakiet do głosowania do skrzyni bez certyfikatu higienicznego z sanepidu to go porostu wrzucę do śmietnika, odkażę dłonie i powiadomię prokuraturę o spowodowaniu zagrożenia przez……. (pocztę , urząd, wojsko???????????????????????????????????) odpowiedzi na pewno brak.

    Odpowiedz
  2. Czesio

    jeżeli dostanę pakiet wyborczy do skrzynki na korespondencję od (poczty, urzedu? wojska itd…………………………????????????????????????????????????????), a będzie bez certyfikatu higienicznego z sanepidu bo niema gwarancji że ktoś może Mi specjalnie podesłać zakażoną przesyłkę, to go poprostu wyrzucę to coś do śmieci, zdezynfekuje dłonie i powiadomię prokuraturę o umyślne sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowotnego!!!!!!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *